arti91

Arti

@arti91

Redaktor w serwisie widzewlodz.pl Nadal jednak bloger. Nie rezygnuję z luźnego pisania i chętnie podejmuję tematy związane z futbolem z innymi maniakami tej dyscypliny.

Poland poland

Widzew Łódź

Łódź

Archive


arti91
To był majstersztyk

Na Signal Iduna Park było co oglądać i było komu bić brawo. Borussia Dortmund pod czułym okiem trenera Bosza nabiera niesamowitej energii i w końcu wykorzystuje potencjał, który w dortmundzkim zespole tkwił od dłuższego czasu. Zdziwiony byłbym, gdyby Borussia znowu zawaliła sezon w sposób taki jak ostatnio. Mieć taką kadrę i nie móc rywalizować nawet o wicemistrza kraju, to wielka katastrofa.

Po spotkaniu ze Źrebakami widać gołym okiem, że Bayernowi przybył niczym z zaświatów poważny rywal o majstra. Teraz tylko trzeba poczekać na to, jak zareaguje Real Madryt w Lidze Mistrzów przed którym niezwykle trudny mecz.

arti91
HSV czy Lipsk

Jutro wracamy do ligowych starć. Oczywiście najbardziej interesujące mnie pojedynki odbędą się w Niemczech. I już w pierwszym dniu będzie co oglądać. Hamburger SV ładnie wszedł w sezon i teraz pytanie czy da sobie radę z takim faworytem jakim jest Rasen Boldsklub Leipzig.

Mecz ten, mimo że jest to dopiero 3. kolejka, może mieć duże znaczenie w kwestii układu tabeli w górnej jej części. Lipsk jeśli chce myśleć o czołówce, musi koniecznie wygrać, bo potem przyjdą mecze w pucharach i zaczną się schody, a wierzyć mi się nie chce, że klub, który pompowany jest przez koncern Red Bull zaliczy tak fenomenalny sezon jak ten poprzedni. Grać na kilku frontach tak mało doświadczonym składem nie jest takie proste, dlatego też, jeśli Byki chcą poważnie myśleć o czołówce, punkty na początku sezonu bardzo się przydadzą.

HSV jednak też ma swoje cele. Klub z takimi tradycjami, z takimi pieniędzmi, kibicami ma zamiar wreszcie odbić się od dolnej strefy tabeli. Początek sezonu wygląda obiecująco, co zresztą pisałem już przed sezonem. Wciąż widzę w Hamburgu potencjał na to, by ten sezon był dla nich przełomowy. Najpierw jednak trzeba wygrać z Lipskiem, co wcale nie jest czymś niemożliwym.

Hitem kolejki dla większości będzie pewnie starcie Bayernu z Hoffenheim, co oczywiście rozumiem i też jestem tego samego zdania. Bawarczycy to gigant, ale Hoffenheim potrafi zabierać punkty.

arti91
Liga Mistrzów po mojemu

Niesamowity sezon zaczyna się dla angielskich klubów, gdyż aż pięć z nich zameldowało się w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Manchester United oraz Liverpool powracają po dłuższym rozbracie. Po krótkiej przerwie wraca również Chelsea Londyn. Starzy znajomi , czyli Manchester City oraz Tottenham również się zameldowały. Czyżby powrót anielskich potęg. Również budzi się liga włoska. Juventus oraz Napoli, to nie jedyni przedstawiciele tej ligi, Do tego grona dołączyła AS Roma. Ładnie rozpoczyna także Portugalia. Sporting, Porto i Benfica także znalazły się w elicie. Z takich niepozornych drużyn mamy: APOEL Nikozję, NK Maribor czy Karabach Agdam.

Słabo pod tym względem wyglądają jednak Niemcy. O ile Bayern i Borussia grają niemal co roku, o tyle RB Leipzig to wielka niewiadoma, ale o problemie Bundesligi się rozpiszę kiedy indziej. Dwie drużyny z Francji to także nie wiele, patrząc na siłę tego kraju pod względem piłkarskim. Słabo także Holandia. Feyenoord wraca po wielu latach. Poniżej zaprezentuje grupy, które moim zdaniem mogłyby być wylosowane. Ot taka tradycyjna zabawa. Można pogdybać.
A: Real Madryt, ManU, Besikstas, Qarabag Agdam.
B: Bayern, Barcelona, Olimpiacos, APOEL.
C: Juventus, Atletico, FC Basel, Celtic.
D: Benfica, City, Napoli, CSKA.
E: Chelsea, BVB, Anderlecht, Sporting,
F: Szachtar, Porto, Liverpool, Feyenoord.
G: Monaco, Sevilla, Tottenham, NK Maribor,
H: Spartak, PSG, Roma, RB Lipsk..

arti91
Oszukać Szeryfa

Za parę dni Legia Warszawa zmierzy się z Sheriffem Tyraspol. Stawką będzie awans do fazy grupowej Ligi Europy, a jako że mistrz Polski jest jedynym polskim klubem reprezentującym rodzimą ligę, to tym bardziej ten awans powinien stać się priorytetem. Wszelkie argumenty przemawiają za legionistami, ale czy to co na papierze stanie się w rzeczywistości?

Patrząc na skład rywala, to trudno nie ulec wrażeniu, że jest to zespół na ogół nieznany. Mało kto interesuje się ligą mołdawską o ile taki ktoś w Polsce istnieje, ale w jakiś sposób drużyna Sheriffa musiała się przedostać do tej rundy, by w ostateczności z Legią zagrać. To trzeba docenić, a nie lekceważyć, więc panowie piłkarze, którzy reprezentujecie Legię. Wiecie co robić.

arti91
Czyżby podróż do Astany?

Wiele na to wskazuje, że Legia zmierzy się z FK Astaną. Zanim ktoś zacznie lekceważyć Kazachów, niech spojrzy co ten klub wyprawia w ostatnich latach. Remisy z Atletico, Galatasarayem, Benficą czy Olimpiacosem muszą robić wrażenie.

Ewentualnie może być Spartakus Jurnala z Łotwy, która na Legii nie powinna robić większego wrażenia, ale jeśli chcą marzyc o grze z z mistrzami Polski, to konieczne jest zwycięstwo 2:0 z Astaną. To takie minimum.

arti91
Lepsze wyniki są, ogladalność też będzie

Sam sobie kiedyś obiecałem, że nie będę oglądał polskiej ekstraklasy, dopóki tamtejsze kluby nie zaczną grać normalnie w europejskich pucharach. Jak wiemy, w ostatnich latach bywało różnie z formą polskich drużyn. A to za silny klub z Islandii, a to męczarnie z półamatorami z Irlandii Północnej czy Walii, a to katorgi z klubem z Liechtenasteinu. Spodziewałem się, więc że i w tym sezonie będzie również tak samo. Na szczęście Jagiellonia i Lech nie zawiodły i zrobiły, to co powinny od lat robić polskie kluby z zespołami z tego pułapu. Oczywiście pierwsza runda została przebrnięta, ale i w kolejnej należy się zaprezentować tak, jak powinni to robić profesjonaliści. Powracając jednak do mojego pierwszego zdania. W tym sezonie zamierzam nieco więcej poświęcić uwagi polskiej kopanej, którą śledziłem ostatnio, kiedy w niej Widzew grał.

Trzeba będzie się nauczyć wielu nazwisk, bo nie ukrywam, ale połowa piłkarzy grających w ekstraklasie jest mi kompletnie nieznana. Nie będę jednak ukrywał, bez Widzewa to nie to samo, więc ta ligę traktuje trochę tak macoszemu. Tak czy inaczej mam zamiar w głównej mierze przyglądać się Bundeslidze no i III lidze, dokładnie grupie 1.

arti91
Brawo, byle tak dalej

Tego się nie spodziewałem. Mamy aż dwie drużyny w II rundzie kwalifikacji Ligi Europy, który musiały przecież przejść już po jednym rywalu. Po latach upokorzeń, nawet mówię o dwumeczach zwycięskich, polskie kluby w ostatnich latach potrafiły jedynie awansować po mordęgach z zespołami, w których piłka zawodowa, to z pewnością nie codzienność. Teraz jednak jest inaczej. Lech Poznań pokazał klasę, wygrał wysoko oba mecze. Jagiellonia co prawda męczyła się w pierwszym spotkaniu, ale w drugim meczu pokazała klasę...w drugiej połowie.

Teraz jednak poprzeczka zawieszona jest wyżej. Lech rozegra mecz z bardziej wymagającym rywalem z Norwegii i trochę tego rywala się obawiam. Białostoczanom mimo wszystko nie daję najmniejszych szans. Rywal bardziej doświadczony w pucharach i silniejszy od Dinamo Batumi, które miało szanse przecież z Jagą. Do rywalizacja wkracza Legia też, ale ich formę najpierw sprawdzi Arka, a potem chyba silniejszy zespół od Gdynian z Finlandii.

arti91
Cuda po białostocku

Nie spodziewałem się zwycięstwa Jagiellonii w Gruzji, ale brawo. Jest wygrana i lepsza pozycja przed rewanżem, który wypadałoby nie zaprzepaścić. Oglądając ostatni kwadrans tego meczu, muszę przyznać, że jak na początek Jaga wyglądała lepiej. Nie zachwyciła jednak. Mnóstwo niedokładności. Mecz przypominał kopaninę rodem z B klasy, ale cóż.

Dinamo miało swoje okazje, ale trochę brakowało umiejętności i zimnej krwi. Jaga mogła podwyższyć miała słupek, no ale wynikiem 1:0 trzeba się nacieszyć.

arti91
Dwa mecze i koniec?

Lada moment o Ligę Europy zawalczą i Lech Poznań i Jagiellonia Białystok. Patrząc na poczynania tych dwóch polskich klubów przed tak ważnymi meczami, to jeszcze bardziej wątpię w awans niż przed tym, jak w ogóle wylosowano rywali.

Jagiellonia, to chyba pożegna się już właśnie po tych dwóch meczach. Nie dość, że ta siła ofensywna nie była jakaś rażąca, to jeszcze Jaga pozbywa się do tego jednego z kluczowych zawodników w postaci Vassiljewa. O wzmocnieniach nie ma mowy, więc walka z Dinamem Batumi będzie niezwykle trudna.

Lech Poznań wcale nie lepszy. Co prawda, trochę nowych zawodników sprawdził, ale czy to wystarczy? Nazwiska nie powalają, a że zespół jest niezgrany, to z meczu pierwszym o coś będzie niezwykle ciężko.

arti91
Meistriiliga- Estonia

Zanim losowanie par pierwszych rund europejskich pucharów się zaczną warto coś więcej dowiedzieć się na temat klubów, które w Europie znaczą niewiele, a informacji o nich jest jak na lekarstwo. W tym odcinku zaprezentuję Estonię, a dokładnie kluby, które będą ten kraj reprezentować już niebawem.

Tak na szybko, liga liczy sobie 10. drużyn, które grają w systemie wiosna- jesień. W Lidze Mistrzów od I rundy swoją przygodę zaczynać będzie mistrz Estonii, natomiast pozostałe dwa najlepsze kluby z ligi plus zdobywca pucharu kraju powalczą w Lidze europy. Co ciekawe, dwa z tych klubów podobnie jak w przypadku polskich klubów, czyli Lecha i Jagiellonii będą rozstawione, co oznacza, że teoretycznie wpadną na słabszych rywali, ale po kolei.

Ogromną niespodziankę w poprzednim sezonie sprawił zespół Infonet Tallin, który został po raz pierwszy mistrzem swojego kraju. Założony w 2002 roku klub szczebel po szczeblu wdrapywał się coraz to wyżej, aż w końcu najbliższy sezon w Europie zacznie od I rundy. W poprzednim sezonie zespół ten zmierzył się ze szkockim Hearths of Midlothian i trzeba zauważyć, że dla Szkotów mecz dwumecz ten kosztował wiele sił. Co prawda Estończycy przegrali oba spotkania 2:4 i 1:2, ale jak na debiut jest to dobry wynik. W obecnym sezonie w rozgrywkach krajowych klubowi nie widzie się tak dobrze jak w poprzednich, ale 5. miejsce to i tak dobry wynik.

Florę Tallin czeka teoretycznie trudniejszy rywal w I rundzie Ligi Europy, jednak nie powinien być to jakiś powód do przesadnego strachu. Zespół ma spore doświadczenie europejskie na poziomie kwalifikacji, bo właściwie co roku w nich występował. Niestety nic wielkiego Estończycy nie ugrali. Ostatnia nieznaczna porażka z zespołem z Gibraltaru chluby tez nie przynosi, natomiast obecna forma ligowa może pocieszyć kibiców tego zespołu. Flora jest obecnie liderem w swojej lidze. W Europie może nie było wielkich klęsk, bardziej można nazwać to nieznacznymi porażkami.

Rozstawiona będzie Nomme Kalju, która według rankingu jest silniejsza od Jagiellonii. Dam do myślenia tym, którzy chcą lekceważyć ten zespół, jeżeli wspomnę, że w ostatnim sezonie Nomme z I rundy doszło do III. Trakai z Litwy i Maccabi Hajfa z Izraela musiały uznać wyższość drużyny z Kalju. Turecki Osmanilispor tez się męczył. Trzy lata temu poznański Lech poległ w Estonii, na szczęście dla Kolejorza w Poznaniu Estończycy nie byli tacy silni. Na koniec pozostał Nam zespół Levadii Tallin, którą powinni kojarzyć kibice Wisły Kraków. To bardzo niewygodny rywal. W swojej historii sprawiała mnóstwo problemów chociażby angielskiemu Newcastle United i nie mówię o bardzo odległych czasach. W ostatnim sezonie ledwie przez Levadię przedarła się czeską Slavię

arti91
Barcragujn Chumb- Armenia

Małymi krokami zbliżamy się do krajów, w których futbol rozwinął się dość znacznie na przestrzeni kilkunastu lat. Po państwach bardzo małych przyszedł czas na Armenię, która dorobiła się dość nieprzyjemnej drużyny narodowej, z którą wiele uznanych reprezentacji ma problemy. Także piłka klubowa w tym kraju ma się całkiem przyzwoicie, ale może być jeszcze lepiej.

Rozgrywki te wyróżniają się na tle innych ilością zespołów występujących w najwyższej klasie rozgrywkowej. Od Armenii jest kilka mniejszych państw, a mimo to jak wcześniej opisywałem poprzednie ligi, bywa w nich po kilkanaście zespołów, w tym przypadku zaś jest na odwrót. Pierwsza Liga liczy jedynie sześć drużyn! W rozgrywkach każdy gra z każdym po pięć razy, czyli spotkań np. derbowych jest w sezonie bardzo dużo. To nie jest jedyne zaskoczenie. W zakończonym sezonie wiele działo się w czołówce tabeli. Drugi raz w historii tych rozgrywek mistrzem został Alaszkert Erywań. Wicemistrzem również nie został zespół wielce utytułowany, bo jest to Gandzasar Kapan. W Europie o zachowanie twarzy po nieudanym sezonie powalczą jeszcze Shirak Giumri oraz Pjunik Erywań.

O nowym mistrzu Armenii niewiele zdołam napisać. Prócz tego, że zostali najlepsi w swoim kraju, informacji na ich temat jest jak na lekarstwo. Warto jednak nadmienić, że w ostatnich dwóch latach Alaszkert był w stanie przejść I rundę i LE i LM. Wicemistrz- Gandzasar, to również jest najbardziej utytułowany klub w Armenii, ale jakieś doświadczenie w Europie zebrał. Piłkarze z Kapan wracają do Europy po kilku latach z nadzieją, że awansują choćby do II rundy, tak jak miało to miejsce pięć lat temu. Shirak Giumri, jako że w poprzednich latach grał dobrze i systematycznie występował w europejskich rozgrywkach zacznie zmagania już od II rundy LE. Jest to poza tym zwycięzca tegorocznego Pucharu kraju, więc warto docenić rywala. Dawno temu, w latach 90' na ten zespół wpadło Zagłębie, które ledwie awansowało dalej. Współcześnie Shirak nie stracił na swojej sile. Taki Partizan Belgrad tylko przez różnicę bramek awansował dalej cztery lata temu. Na koniec Pjunik Erywań, który także w Europie zebrał spore doświadczenie. Niestety zazwyczaj okazywał się gorszy od przeciwników, lecz głównie swoją przygodę z europejskimi pucharami kończył na II rundzie. Pprzeciwnicy jednak nie mieli łatwo. Molde FK czy swego czasu Dinamo Zagrzeb w stolicy Armenii przegrywało. Raz nawet powstrzymane zostało Dynamo Kijów, a więc należy uważać o ile oczywiście los zetknie polskie kluby z ormiańskimi.

arti91
Nic nie jest pewne

Lada dzień Polska reprezentacja piłkarska rozegra niebywale ważny mecz, w którym zmierzy się z Rumunią. To może być bardzo trudny pojedynek. Historia uczy, że po zakończonym sezonie drużynie narodowej nie idzie najlepiej. Gołym okiem widać, że są to wymęczone zwycięstwa, chociaż oczywiście zdarzają się wygrane po ładnej dla oka grze. Trzeba wziąć pod uwagę, że w sobotnim meczu zabraknie Kamila Glika, czyli filaru środka obrony. Bez niego mogą być ogromne problemy.

Nie ma jednak się co załamywać. Trzeba po prostu zagrać swoje. Nie myśleć o przewadze punktowej, nie chodzić z głową w chmurach, tylko grać swoje. Rumunia bez wątpienia się na boisku nie położy, ale i My też przed nimi kłaść się nie możemy. Wypada wygrać, by do spotkań wrześniowych podejść z większym spokojem, bo strata punktów teraz może Nas wiele kosztować.

arti91
Effodeildin- Wyspy Owcze

Rozgrywki zajmujące 49. miejsce w rankingu UEFA grane są na Wyspach Owczych. Niewielki kraj również może cieszyć się swoimi reprezentantami w europejskich pucharach, lecz podobnie jak inne mniejsze kraje, szybko kluby z tej ligi. Rozgrywki krajowe nie rozgrywane są w skomplikowanym systemie. Najwyższą ligę tworzy dziesięć drużyn, które grają między sobą w systemie wiosna- jesień. Każdy z zespołów gra 27 spotkań.

Tak, więc wiadomo, że rozgrywki Effodeildin wciąż trwają, ale również znamy już drużyny, które w tamtym sezonie zakończyły sezon na miejscach pozwalającym na grę w europejskich pucharach. W ten oto sposób od I rundy kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów wystąpi mistrz Vikingur. Natomiast w Lidze Europy od samego początku walczyć będą: KI Klaksvik, NSI Runavik oraz B36 Torshavn. Zaczynając od pierwszego z zespołów, czyli mistrza kraju, trzeba dodać, że Vikingur wywalczył sobie to trofeum z przewagą jednego punktu, tak więc rywalizacja o pierwsze miejsce była niezwykle zacięta.

Vikingur to z pewnością nie jest europejska potęga, ale o II rundę LM powalczyć może, tym bardziej, że od początku będzie zespołem rozstawionym, a więc wpadnie na słabszego rywala. Najlepszym sezon w rozgrywkach poza Wyspami Owczymi w wykonaniu obecnego mistrza był sezon 2014.15, gdzie udało się awansować aż do III rundy kwalifikacji Ligi Europy. Jak pokazuje historia, to dla polskich klubów jest wielki wyczyn. Drugą z ekip, która zagra w Europie będzie KI Klaksvik. wicemistrz z Wysp Owczych, to teoretycznie najsłabszy zespół. Do Europy wraca po kilkunastu latach, a więc doświadczenie nie jest największym atutem tej drużyny. Podobnie jest z NSI Runavik. Zespół gra co roku w pucharach, ale nie jest w stanie przejść choćby jednego rywala. sztuka ta mogła udać się dwa lata temu, ale północnoirlandzkie Linfield FC okazało się lepsze w dwumeczu. Warto dodać, że Runavik był w stanie swego czasu wywalczyć remis z Fulham Londyn, a dwumecz ten miał miejsce w sezonie 2011/12. Bardzo ciekawym zespołem jest natomiast B36 Toshavn, w której gra Polak- Łukasz Cieślewicz będący kapitanem drużyny. Czwarty zespół poprzednich rozgrywek ma spore doświadczenie pucharowe, ale niewiele jest pozytywów z tego, gdyż 1 runda, to zazwyczaj maksimum tego co osiąga klub. Ostatnio II runda LM była blisko, ale różnica bramek na wyjeździe nie była po stronie ekipy Polaka, dlatego awans dalej zapewnił sobie wówczas mistrz Malty.

Nie ma co ukrywać. Wyniki z ostatnich lat pokazują, że Wyspy Owcze, to wciąż trzeci świat w futbolu, co nie znaczy, że trzeba ich lekceważyć. Kiedyś może nastąpić poprawa, oby tylko nie w pojedynkach z polskimi klubami, które jak na razie omijają ten rejon. Być może jednak już za kilka czy kilkanaście dni okaże się, że Jagiellonia Białystok bądź Lech Poznań dowie się, że trzeba będzie zmierzyć się z którąś z tych ekip. Co do obecnej formy czterech zespołów omawianych w tym wątku, sytuacja ta nie uległa znacznej zmianie. Pozycjami zamieniły się dwie pierwsze drużyny, które po jedenastu meczach nie zaznały goryczy porażki. Czy jeden z tych zespołów zazna tego uczucia już po pierwszym meczu z europejskich pucharach w rywalizacji z polskim klubem?

arti91
Hiszpańska dominacja

Lata współczesne w piłce nożnej należą do Hiszpanii. Tak jak i reprezentacja, tak i kluby z tego kraju ustawiają po kątach innych wielkich. Nie ma co ukrywać, reprezentacja Hiszpanii też swego czasu, nie tak dawno wygrywała wszystko, co było do zdobycia, a i nawet broniła swych tytułów. W 2012 roku obronić Mistrzostwo Europy przyszło Hiszpanii, która jako pierwsza dokonała tego w całej historii tych rozgrywek. Przez pewien czas w piłce klubowej cudem miała być obrona tytułu Ligi Mistrzów...aż do wczoraj. Wtedy też Real Madryt rozniósł Juventus Turyn. Tym samym dwukrotnie z rzędu ją wygrał.

Co ciekawe, Real ma patent na te rozgrywki. Najczęściej zdobywał to trofeum, tyle, że wcześniej Liga Mistrzów istniała pod inną nazwą. O ile wielkość reprezentacji narodowej nieco przygasła, o tyle hiszpańskie kluby mają swoje tzw. 5 minut. Real Madryt, FC Barcelona, Atletico Madryt i Sevilla zdominowały europejski futbol. Pytanie kiedy ich piękny czas się skończy, bo nic trwać wiecznie nie może.

arti91
Juventus czy Real?

To pytanie kibice zadają sobie pewnie już od momentu kiedy poznali obu finalistów Ligi Mistrzów. Z jednej strony włoski gigant, który w swoim kraju jest najsilniejszy, a i w szybkim tempie odbudowuje swoją markę na arenie międzynarodowej po aferze korupcyjnej. Z drugiej zaś strony Real Madryt, który jest najbardziej utytułowanym klubem w Lidze Mistrzów, jest obrońcą tego tytułu, a w dodatku mistrzem Hiszpanii.

Do spotkania dwóch potęg dojdzie już w sobotę i szczerze mówiąc nie wiem kto wygra. Swoje atuty ma Real w postaci lepszej siły ofensywnej wspieraną przez lepszą drugą linię. Za Juventusem przemawia zdecydowanie defensywa i lepszy bilans spotkań bezpośrednich, ale finał to jeden mecz i o zwycięstwie zadecyduje forma w tym dniu. Głęboko jednak wierzę i będę duchem za Juventusem, chociażby dlatego, że trofeum Ligi Mistrzów należy się Gianluigiemu Buffonowi jak psu zupa. Jest to bramkarz, który wciąż mimo swojego wieku zalicza się do najlepszych bramkarzy świata, wygrał niemal wszystko prócz właśnie Ligi Mistrzów. Zwycięstwo Starej Damy w finale może okryć statusem gwiazdy kilku zawodników tego zespołu. Dziś "Bogiem" jest Cristiano Ronaldo, a jego miejsce może zająć chociażby Paolo Dybala. Do udowodnienia dużo ma Gonzalo Higuain, były zawodnik Realu, który przegrał rywalizację z Karimem Benzemą. Jeśli "Igła", czyli Higuain dałby coś od siebie w tym finale, co by odbiło się korzystnie na Juventusie, to suma za jaka przybył, była by raczej adekwatna do tego, jak jest wartościowy. Myślę, że nadszedł czas na docenienie Juana Cuadrado, któremu puchar dałby wiele w przyszłości. Nic jednak nie dostaje się za darmo, a o wszystko trzeba zawalczyć. Tak, więc Juve do boju.

arti91
Premier Liga- Malta

Przed napisaniem kolejnego artykułu z cyklu dotyczącego rozgrywek w słabych europejskich ligach zastanawiałem się nad tym, czy aby nie przyspieszyć tego i nie opisywać kilku lig naraz. Po chwili zastanowienia uznałem, że pozostanę przy pierwszej opcji i będą rozgrywki opisywał oddzielnie. Tak w poprzednich przypadkach, tak i w tym głównym wątkiem mają być kluby, które powalczą w europejskich pucharach, a być może również trafią przy okazji, na któregoś z polskich teamów. Akurat tak się złożyło, że rozgrywki na Malcie właśnie dobiegły końca, więc znamy już drużyny, które będą ten kraj reprezentować na arenie międzynarodowej.

Na szybko przedstawię jak wyglądają zasady w tych rozgrywkach. W Premier Lidze gra 12. drużyn, a każda z nich ma przed sobą aż 33. spotkania. Mistrz kraju gra o Ligę Mistrzów, natomiast, drugi i trzeci zespół oraz zwycięzca pucharu kraju graja w Lidze Europy. Co ciekawe, w tym sezonie grę w LE zapewnił sobie czwarty zespół kosztem trzeciego. Niestety nie mogę zrozumieć, ani nawet znaleźć powodu, dlaczego trzecia w tabeli Birkirkara FC nie została upoważniona do gry w LE. No cóż, jest to dziwna sytuacja. Tak czy inaczej miejsce tego klubu zajął zespół ze stolicy, czyli Valetta FC., drugie miejsce zarezerwowane jest dla Balzan FC, dzięki zwycięstwu krajowym pucharze miejsce również w LE ma Floriana. O Ligę Mistrzów zawalczy Hibernians.

Interesującą rzeczą dotyczącą mistrza Malty jest fakt, że klub jest rozstawiony, a więc wpadnie na teoretycznie słabszego rywala w I rundzie. Kolejna ciekawostka jest, to iż wartość kadry wg transfermarkt.pl wynosi grubo ponad 2 mln euro. W porównaniu do mistrzów z krajów wcześniej opisywanych w poprzednich odsłonach tego cyklu- Hibernians FC w dużej mierze składa się z Brazylijczyków, a nie jedynie z piłkarzy rodzimych, których i tak jest wielu. Na pierwszy rzut okaz rzuca się Gilmar, czyli zawodnik z kraju kawy, którego wartość wynosi ponad pół miliona euro.

Kolejnym zespołem jest Balzan Youths FC, czyli wicemistrz kraju, który dopiero od niedawna gra w pucharach. Mimo niewielkiego doświadczenia sprawił już problemy np. Neftci Baku. Interesującym faktem jest, to że klub gra na obiekcie mieszczącym 17.000 widzów. Jakby tego było mało wartość zespołu jest jeszcze większa niż Hibernians. Również i ten zespół nie jest budowany jedynie przez Maltańczyków. Trenerem jest chociażby Serb- Mirko Micovic. Wielu zawodników pochodzi z krajów bałkańskich. Z rozpędu wpadnijmy do Valetty FC. Klub ma dużo tytułów zdobytych w kraju. Wartość podobna do dwóch wcześniej wymienionych, a i kadra jest mocno pomieszana. Kilku Argentyńczyków, dwaj Litwini, jakiś Brazylijczyk. Prawdziwa wieża Babel. Maximiliano Velasco, to chyba największa gwiazda drużyny, klub wydał na niego 400 tysięcy euro. Na koniec Floriana, która ma doświadczenie w europejskich pucharach i to nawet niemałe. Rywalami były Borussia Dortmund, FC Porto, a nawet Śląsk Wrocław w latach 70'. Wszystkie mecze jednak były wysoko przegrywane. Było to jednak dawno. Obecnie niewiele potrafię napisać o zdobywcy Pucharu Malty. Wiadomo, że prócz tego sukcesu w lidze zajęli 5. miejsce.

Jak, więc widać poziom maltańskich klubów się chyba różni od poprzednich klubów. Taka Valetta FC, również jest rozstawiona w I rundzie kwalifikacji LE. Ma nawet wyższe notowania niż chociażby Jagiellonia Białystok. To powinno dawać do myślenia. Kolejnym powodem by nie lekceważyć tych drużyn są zawodnicy, którzy wartość mają wcale nie tak małą, bo jednak nawet 200 tysięcy za pierwszego lepszego, to jednak kwota, która w Polsce robi wrażenie.

arti91
Bundesliga na do widzenia

Miesiąc maj zbliża się ku końcowi. Za Nami fantastyczny sezon w wielu ligach, choć niektóre jeszcze grają. Wciąż walka toczy się w polskiej lidze, ale nie o niej zamierzam pisać. Niemiecka Bundesliga, to jej właśnie poświęcę kilkadziesiąt linijek. Co prawda walka toczy się o jeszcze jedno miejsce w najwyższej klasie rozgrywkowej u Naszych zachodnich sąsiadów, ale w lepszej sytuacji jest zespół VfL Wolfsburg, który wygrał w pierwszym meczu z Eintrachtem Brunszwik 1:0.
Największe rozczarowanie
Najłatwiej pisze się właśnie o rzeczach negatywnych. Najłatwiej jest coś skrytykować, więc dlatego od tego zaczynam. Szczerze mówiąc wiele drużyn zawiodło w obecnym sezonie. Po części był to Bayern Monachium, który nie dominował szczególnie jesienią. Po części Schalke 04, które grało nieźle w Europie, ale w lidze zdecydowanie poniżej oczekiwań. Z pewnością mógłbym przyczepić się do VfL Wolfsburg, który z takim budżetem powinien walczyć o europejskie puchary, podobnie zresztą ma się sytuacja z HSV. Nie najlepiej w lidze szło obu Borussiom. Ci z Dortmundu dopiero w ostatnich kolejkach wywalczyli sobie trzecie miejsce, które raczej trzeba uznać za porażkę, a i ekipa z Gladbach po niezłych ostatnich sezonach teraz nie zagra nawet w Lidze Europy. Największym jednak rozczarowaniem jest moim zdaniem Bayer Leverkusen. Klub z takim potencjałem również nie zagra w pucharach, a i niewiele brakowało by grał w barażach o utrzymanie.
Największa niespodzianka
W tym gronie również wiele ekip. Mnie osobiście bardzo podobała się w tym sezonie ekipa 1. FC Kőln, która grała bardzo dobrze w piłkę, ofensywnie i zagra w LE. W rundzie jesiennej nieźle szło Eintrachtowi Frankfurt, który nieco gorszą wiosnę może sobie osłodzić zwycięstwem Pucharu Niemiec o ile wygra z BVB. SC Freiburg również zaliczył udany sezon, wszak to beniaminek, a może się okazać, że w razie wygrania przez BVB pucharu kraju, to właśnie Freibrug pogra w LE. Wstyd byłoby nie wspomnieć o Werderze, który na wiosnę był chyba najlepiej punktującym zespołem. Powyższe ekipy jednak nie zachwyciły tak jak Lipsk czy Hoffenheim. Pierwsi wygrali wicemistrza i zagrają w Lidze Mistrzów, chyba że przepisy ich powstrzymają, tak czy inaczej klub pokazał, że nie trzeba wydawać kokosów na nowych zawodników, by sprawiać niespodzianki. Ekipa Wieśniaków nie wytrzymała wyścigu z BVB o trzecie miejsce, ale i tak sezon należy uznać za niezwykły sukces. Mimo wszystko status największej niespodzianki powinien dostać zespół RB Leipzig.
Najlepszy zawodnik
Było wielu piłkarzy, którzy pokazywali niesamowite umiejętności. Na pierwszy rzut okaz rzucają się strzelcy: Robert Lewandowski, Pierre Emerick Aubemayang oraz Anthony Modeste, ale zaimponował Ousmane Dembele. Skrzydłowy Borussi Dortmund jest po prostu niesamowity. Szybki, nieziemsko wyszkolony technicznie, umiejący grać jeden na jeden. Prócz niego musze wspomnieć o Yuya Osako. Japończyk robił mnóstwo zamieszania w defensywie rywali. O nim świat jeszcze usłyszy.
Najgorszy zawodnik
Mimo wszystko chyba był to Yunus Malli. Zawodnik Wolfsburga nie spełnił oczekiwań, grał nie najlepiej co pokazuje również pozycja VfL. Do tej grupy włączyłbym również.

arti91
Liczba na dziś- 38

W polskiej lidze wielkie mecze o mistrzostwo Polski. Najpierw Lech z Lechią, a następnie Jagiellonia z Legią. Z ciekawości postanowiłem obejrzeć jedno z tych starć, a dokładnie to pierwsze. Większość lig prawie zakończyła swoje zmagania i wszystko jest niemalże wiadome, a w Polsce wciąż trwa walka o mistrzostwo kraju. Jestem na prawdę bardzo ciekawy, czy cała ta czwórka drużyn jest tak silna.

Tak jak wspomniałem zaryzykowałem i włączyłem mecz w Poznaniu. Mijały pierwsze minuty, tłumaczyłem sobie, że może jeszcze się nie rozkręcili, wszak nawet w Niemczech czy Anglii zdarzają się mecze, że w pierwszych minutach wieje nudą. Czas jednak płynął, w końcu minęła nawet 30' minuta spotkania, a spotkanie dwóch kandydatów do majstra jak nic nie grało tak się to wciąż nie zmieniało. Mnóstwo niedokładności. Walka na boisku spowodowana niepotrzebnym zwalnianiem tempa gry nie mogła być atrakcyjna, no a liczba strzałów oddanych na obie bramki była żenująca. Wyliczyłem dwa celne strzały na bramkę Lechii i żadnego celnego na bramkę Lecha. Po 38' minucie poddałem się. Mam chyba pecha, bo jak mam oglądać mecz ekstraklasy, to trafiam na taki, gdzie poziom jest niezwykle niski.

arti91
Welsh Premier League

Ostatnim razem podjąłem się nie lada wyzwania. Opisałem, może nieco przybliżyłem rozgrywki w Gibraltarze. Teraz mam tę przyjemność, że zapoznam siebie i wszystkich czytelników rozgrywkami w Walii. Mój cel jest prosty, uświadomić chociaż część kibiców, że i w takich egzotycznych ligach grac w piłkę potrafią. Kilka drużyn będzie mogła udowodnić swoje umiejętności w europejskich pucharach, czyli tam gdzie właśnie polskie kluby mogą natrafić na zespół z Welsh Premier League.

Rozgrywki liczą sobie 12. klubów, to dużo jak na tak niewielki kraj, ale co ciekawe nie ma tam chyba najpopularniejszego klubu, czyli Swansea City, który gra w angielskiej lidze. Po 22. kolejkach następuje podzielenie tabeli na dwie grupy, podobnie jak w Polsce. W grupach drużyny graja jeszcze kolejnych dziesięć spotkań. Tak w skrócie wyglądają te rozgrywki. Jako, że rozgrywki tam już się zakończyły, to spokojnie mogę przybliżyć portrety klubów, które wystąpią w europejskich pucharach.

Pamiętacie The New Saints? Z pewnością świetnie został zapamiętany przez Legie Warszawa, która ledwie przeszła tego walijskiego giganta. Ów klub właśnie został mistrzem swego kraju i rozpocznie walkę o Ligę Mistrzów od pierwszej rundy. Patrząc na dokonania w ostatnich latach tej drużyny, na prawdę warto ją docenić. Węgierski Videoton miał problem w II rundzie z Walijczykami, a ostatnio również APOEL Nikozja. Zdecydowanie lepiej TNS radzą sobie u siebie. W zespole występuje Polak Adrian Cieślewicz.

W pucharach wystąpi także inny klub z tej ligi- Bala Town, ale również Connah's Quey Nomads oraz Bangor City. Cała trójka walczyć będzie od I rundy kwalifikacji Ligi Europy, więc na dzień dobry któryś z polskich klubów może trafić na rywala właśnie z Walii. Pierwsi są wicemistrzem. Trzykrotnie walczyli w Lidze Europy lecz niczego nie wskórali. Skład głównie opiera się na zawodnikach pochodzących z wysp. Connah's Quey Nomads, to z kolei trzeci zespół ligi Poprzednim razem wyrzucił z pucharów norweskie Stabaek IF. Następnie Vojvodina Nowy Sad mocno się męczyła, by awansować. Ostatnim przedstawicielem jest zwycięzca krajowego pucharu- Bangor City. Starsi kibice w Polsce mogli usłyszeć o klubie podczas starcia z łódzkim Widzewem. Od tamtego czasu wiele się jednak zmieniło. Kilka lat temu przekonała się o tym fińska Honka Espoo, ale mimo wszystko jest to najsłabsze ogniwo z Walii, które zagra w pucharach.

arti91
Było tak pięknie, a ma być brzydko

SV Darmstadt 98, to klub, który dwa lata temu stał się niespodzianką 1. Bundesligi. Drużyna bez wielkich tradycji sportowych, bez pieniędzy, które posiadały inne kluby w niemieckiej lidze stawiała opór się utrzymała. Pięć minut tego niespodziewanego sukcesu trwało dwa lata, aż w końcu Darmstadt musiało powiedzieć auf wiedershen całej 1. Bundeslidze.

Spadek można było przyjąć bez żadnego zaskoczenie, na spokojnie, bo byt tego niewielkiego klubu w kolejnym sezonie odbierany byłby z lekką sensacją. Teraz jednak nawet 2. Bundesliga może być niezwykle trudnym wyzwaniem. Jak donoszą niektóre media klub ma opuścić prawie cała kadra, czyli coś się dzieje niedobrego. Czyżby Lilie podążyły śladem chociażby SC Paderborn 07, które jeszcze ze trzy lata temu grał na najwyższym szczeblu piłkarskim w Niemczech, a obecnie ledwie wybronił się przed spadkiem z 3. Bundesligi?