arti91

Arti

@arti91

Redaktor w serwisie widzewlodz.pl Nadal jednak bloger. Nie rezygnuję z luźnego pisania i chętnie podejmuję tematy związane z futbolem z innymi maniakami tej dyscypliny.

Poland poland

Widzew Łódź

Łódź

Archive


arti91
Bajeczny sezon ekstraklasy

Od lat polską ekstraklasę omijam szerokim łukiem. Z jednej strony powodem był spadek Widzewa w sezonie 2013/14, ale również coraz to gorsze wyniki polskich drużyn na arenie międzynarodowej. Czasy, gdy mogliśmy być dumni z występów Wisły Kraków, Groclinu czy Lecha, zmieniły się w coraz to częstsze kompromitacje we wczesnych rundach kwalifikacyjnych. Poważnie zastanawiano się czy polski klub dotrwa choćby do sierpnia w pucharach, co było w kilku przypadkach sztuką. Mimo ułatwień, by dostać się fazy grupowej Ligi Mistrzów, Ligi Europy czy stworzenie trzecich rozgrywek w postaci Ligi Konferencji nie poprawiło rzeczywistości polskiego kibica, a wręcz pokazało degrengoladę polskiego futbolu w klubowym wydaniu. I tylko co jakiś czas starałem się nakłonić do oglądania polskich rozgrywek, często jednak kończyło się na obejrzeniu kilku bądź kilkunastu minut spotkania.

Obecny sezon jest jednak inny. Nie można nawet powiedzieć, że trwająca edycja jest nieciekawa. Byłby to oczywiście absurd. Wydarzeń jakie się dzieją na kilka kolejek przed końcem sezonu nie wymyśliłby chyba nikt. Na trzy kolejki przed końcem rozgrywek zamieszanych w udział w europejskich pucharach jest aż siedem zespołów, z czego tylko połowa z nich załapie się na pierwsze rundy. Mało tego, tyle samo drużyn ma wciąż mniejsze bądź większe szanse na zdobycie Mistrzostwa Polski. Najmniej prawdopodobny jest scenariusz, w którym swój tytuł obroni Raków Częstochowa. Popularne medaliki tracą do Jagielloni Białystok 7. punktów, więc wystarczy że będąca liderem drużyna z Podlasia zremisuje wszystko do końca bądź wygra jeden mecz i marzenia Rakowa ulotnią się.

Skoro już jednak został poruszony temat Jagi, to zespół ten w prawdziwie ślimaczym tempie zmierza po tytuł. Gubi punkty tak, jakby czekał, by ktoś inny zdobył najcenniejsze trofeum w kraju. Na ostatnich pięć ligowych spotkań białostoczanie wygrali aż jeden raz. Interesująco jest na pozycji drugiej, którą okupuje Śląsk. Wrocławianie dysponują najlepszą defensywą, stracili ledwie 30 goli. tak w ogóle jak to komicznie brzmi. Strzelili natomiast 42. Podobnie jak uciekająca Jagiellonia, również i Śląsk potyka się w każdym meczu. Przypadek Lecha Poznań jest bardzo podobny. Klub mający ogromny potencjał jak na polskie warunki od dwóch spotkań nie zdołał zwyciężyć, ale szanse na końcowy tryumf nadal istnieją. To ledwie cztery oczka. Po 51 punktów mają Pogoń Szczecin z Górnikiem Zabrze. Pierwsi zaskoczyli in minus przegrywając w Pucharze Polski z Wisłą Kraków, która nie wiadomo czy awansuje poprzez baraże do ekstraklasy. W lidze również idzie nie najlepiej. Przez pewien czas można było chwalić zabrzan. Jednak na finiszu złapała Górników zadyszka i z drugiego miejsca zrobiło się piąte. Piątkę zresztą wbiła im Cracovia. A następna jest Legia. Wydawać by się mogło, że najsilniejszy polski klub być może odpocznie sobie latem od pucharów. Sześć punktów straty do lidera to całkiem dużo, a szanse z każdą kolejką będą maleć.

Fascynująca końcówka sezonu sprawia, że również i ja coraz to częściej nie tylko spoglądam na tabelę ligową, ale podejmuję dyskusje dotyczącą zakończenia rozgrywek. Być może nawet usiądę do któregoś ze spotkań i obejrzę. Tymczasem skupię się jednak na komentowaniu tego co się dzieje. Takiego sezonu szkoda nie śledzić.

arti91
Coś się kończy, by zacząć musiało się "Coś"

Polska płacze nad stylem gry reprezentacji, odrzucając wynik na dalszy plan. Mimo sukcesu jakim był awans do 1/8 Mistrzostw Świata po 36 latach w kraju nad Wisłą zamiast dumy i radości, w większości tylko słychać narzekania i chęć większych zmian. Współczuję szczególnie selekcjonerowi Czesławowi Michniewiczowi, który mając minimum czasu osiągnął z tą kadrą wiele. I głowie jego osobie chciałbym poświęcić większą część tego tekstu. Po pierwsze szkoleniowiec mając na dzień dobry pod górkę od dziennikarzy, którzy atakowali go za 711 połączeń ze znanym " Fryzjerem" nie wspierali tym w trudnych początkach z pierwszą kadrą. Zamiast pytać o grę i kwestie czysto sportowe selekcjoner tłumaczył się z przeszłości i w dodatku musiał jakoś sklecić kadrę mając za cel awans do Mistrzostw Świata w Katarze jak i utrzymać się w Dywizji A Ligi Narodów. Oba cele osiągnął.

Pierwszy z nich z jednej strony był ułatwiony, gdyż odpadł poważny rywal w postaci Rosji, a została jedynie do pokonania zawsze niewygodna Szwecja. Przeciwnik poległ i tym samym jakimś sposobem Michniewicz wprowadził Lewandowskiego i spółkę na turniej. Na nim obrał styl mocno defensywny uważając go za najskuteczniejszy do wyjścia z grupy na jednym z dwóch miejsc. To rzecz jasna nie spodobało się większości, którzy najchętniej chcieliby aby mając jednego z najlepszych napastników na świecie- Roberta Lewandowskiego oraz czołową postać SC Napoli- Piotra Zielińskiego grać zdecydowanie odważniej i ofensywnie. Szkoda jednak braku spojrzenia na resztę zawodników z ich strony, co słusznie zauważył selekcjoner. Prócz takich gwiazd reprezentacja Polski posiada również w zespole wielu piłkarzy mających za sobą kontuzje, nieregularną grę w słabszych klubach oraz gorsze umiejętności. Mimo takich rozbieżności Michniewicz dokonał cudu. Nie dał się pokonać Meksykowi, z którym przy odrobinie szczęścia mógł wygrać , pokonał Arabię Saudyjską, który kilka dni wcześniej pokonała Argentynę. Z tą ostatnią przegrał, co już po losowaniu grup większość brała pod uwagę. Na pożegnanie z turniejem Polska zagrała niezły mecz z Francją, również przegrany.

Co zatem dalej? Osobiście cieszyłbym się gdyby kontynuowano współpracę z Michniewiczem. Po pierwsze eliminacje do Euro nie będą tak wymagające, zatem styl gry jaki się wymaga od reprezentacji może ulec zmianie na lepsze i awans na mistrzostwach w Niemczech byłby wyłączony bez większych problemów. Z drugiej jednak strony będąc na miejscu samego selekcjonera ustawiłbym miejsca komuś innemu. Swoje zrobił, osiągnął sukces, a i tak narzekają i wciąż musi się tłumaczyć z niewygodnej przeszłości. Szkoda zatem zdrowia i robienia dobrze na siłę tym wszystkim, którzy tylko czekają na potknięcia. Mało tego, może warto dać sobie spokój z Polską piłką podobnie jak Maciej Skorża czy Henryk Kasperczak. Kiedyś może dziennikarze i część kibiców doceni pracę obecnego selekcjonera. Na brak ofert ze świata nie powinien narzekać, takie się pewnie pojawia. Nawet jeśli za gorsze pieniądze, to chyba i tak warto. Swoje najlepszy z Czechów i tak zarobił. Ta decyzja należy jednak do samego zainteresowanego. Podobnie zresztą rzecz tyczy się kilku zawodników, którzy do najmłodszych nie należą. Być może ktoś już teraz zakończy karierę lub też po Euro.

arti91
Próba generalna zaliczona

Orły Michniewicza bez fajerwerków, ale zwycięzcy. Chile zawiesiło wysoko poprzeczkę reprezentacji Polski dominując w kwestii posiadania piłki. Biało- czerwoni przez większość meczu zmuszeni byli biegać za niezmordowanym przeciwnikiem, by po odzyskaniu futbolówki ganiać za nią ponownie z powodu braku dokładności. Polska ewidentnie miała problem z utrzymaniem się przy piłce. Problemem było również znalezienie sposobu na rozegranie akcji zaczepnych. Głównie obrońcy szukali długich piłek z ominięciem pomocy. Czasami udało się zagrozić, częściej jednak kontry nie wychodziły. Do stylu gry zatem można się bez problemu przyczepiać. Drużyna grała topornie i brzydko. Na pocieszenie prócz samego wyniku niech będzie fakt, że selekcjoner nie wystawił wszystkiego co ma najlepsze.

Można zakładać, że z Mattym Cashem, Piotrem Zielińskim czy Robertem Lewandowskim oraz Nicolą Zalewskim gra będzie wyglądała nieco lepiej. Nie można jednak uznać, że wszyscy grali źle i wszystko było do niczego. Łukasz Skorupski pokazał, że można na niego spokojnie postawić. Kawał dobrej roboty wykonał Jakub Kiwior wraz Janem Bednarkiem. Nie wyobrażam sobie defensywy bez Bartosza Bereszyńskiego, który daje mnóstwo jakości tak w tyłach jak i w przodzie. Przekonał mnie do siebie dzisiejszym meczem w końcu Szymon Żurakowski, który nabiegał się za dwóch. Myślę, że gdyby mógł tak skupić się bardziej na pracy w tyłach byłoby to z korzyścią dla reprezentacji. Przemysław Frankowski był osamotniony, ale wyróżniał się na plus. Miło się oglądało również Arkadiusza Milika.

Na tydzień przed pierwszym meczem z Meksykiem wciąż jest dużo niewiadomych. To doskonały czas na poprawienie kilku elementów. Rozumiem, że selekcjoner nie ma wiele czasu na to, by zmienić styl o 180 stopni, niemniej stałe fragmenty gry oraz wyprowadzanie piłki to fundament, który musi być stabilny. Jaki bym skład wybrał ja na Meksyk?

Co do bramki, to dla mnie Łukasz Skorupski. Wojciech Szczęsny jest zbyt elektrycznym zawodnikiem i obawiałbym się, że może zawalić mecz. W obronie postawiłbym na trzech stoperów oraz wahadłowych. Wspomniany Kiwior wraz z Bednarkiem nieźle wyglądają, a doświadczony Kamil Glik też by bardzo pomógł. Na bokach Cash i Bereszyński, bo chyba tylko oni zapewnia odpowiednią jakość w tych strefach. Największy problem jest ze środkiem pola. Tu panuje straszna nędza i chyba najszybciej widziałbym Żurkowskiego. Z kolei na flankach z jednej ustawiłbym Frankowskiego, natomiast z drugiej Zalewskiego. Na obecną chwilę ci skrzydłowi są najlepsi w kadrze, a pracowity Żurkowski mógłby dobrze się w to trio wkomponować, tym bardziej, że w tyłach miałby aż trzech stoperów. I co z przodem? Nie ma wyjścia i chyba wypadałoby za Lewandowskim ustawić Zielińskiego, który mógłby rozruszać ten ofensywę.

arti91
Poważny klub kontra niepoważny

Odejście Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium zatrzęsło piłkarską Europą. Okazało się, że piłkarz nie będący na sprzedaż może opuścić po tłustych ośmiu latach największy, najbardziej utytułowany niemiecki klub Bayern Monachium. Nowym domem jednego z najlepszych napastników w historii Bundesligi okazała się hiszpańska Barcelona czy jak kto woli klub z Katalonii. Saga transferowa z udziałem trzech zainteresowanych stron ciągnęła się na tyle długo, że zdążyła znudzić i zmęczyć. W tym czasie dowiedzieliśmy się wszyscy, że napastnik reprezentacji Polski uznał Bayern Monachium za niepoważny klub. Cóż, mnie jako sympatyka bawarskiego klubu mocno to dotknęło, dlatego też zanim doszło do losowania Ligi Mistrzów zapragnąłem z całego serca, by drogi Barcy i Bayernu się po raz kolejny zetknęły. Gdy los wysłuchał moich pragnień, ucieszyłem się niebywale, ponieważ już jesienią dojdzie do być może najciekawszego starcia fazy grupowej tych elitarnych rozgrywek.

Jeszcze kilka tygodni temu byłem przekonany, że Bayern po tym jak pogonił Byki z Lipska i Orły z Frankfurtu jest nie do ruszenia. Ekipa z Monachium grała wówczas szybko z polotem, była skuteczna i rzeczywiście była bardziej nieprzewidywalna niż nawet z Robertem Lewandowskim w składzie. Sprinterzy w osobach: Alphonso Daviesa, Sadio Mane, Kingsleya Comana, Serge Gnabry'ego, Jamala Musiali byli tak szybcy, że żaden defensor nie był w stanie przypilnować żadnego z nich. A przecież to tylko część tego co Bayern mógł zaproponować. Wrzesień jednak wiele zmienił. Bayern potknął się na jak zwykle Borussi MGladbach, w zaraz potem na rewelacji z Berlina i przy okazji w derbach Południa z VfB Stuttgart też daleko było do zadowolenia. Przy okazji Barca wygląda na bardzo mocną. Miażdży każdego kogo napotka na swojej drodze. Prawdziwa prawdą o Blaugranie będzie jednak z starcie właśnie z niby mającym problemy Bayernem. podopiefsni Juliana Nagelsmana pokazali zresztą, że chyba nie są aż tak słabi jak się wydaje pokonując w fazie grupowej niebezpieczny Inter Mediolan. Zespół Xaviego co prawda pokonał Victorię Pilzno i choć był dużo lepszy pokazywał, że nie wszystko jest jeszcze tak solidne jak mogłoby się wydawać.

Czego zatem można się spodziewać jutro? Dobrej, szybkiej piłki. Bayern u siebie będzie chciał zdominować gości grając to co grał na początku sezonu. Największą siłą drużyny jest dynamiczność zawodników ofensywnych, których w obecnej chwili Bayern ma dużo. Barca może się poważnie postawić, gdyż ma kim straszyć z przodu i w Monachium dobrze o tym wiedzą. Faworytem jednak wciąż pozostaje Bayern. Dojdzie zapewne do kilku korekt. Die Roten na pewno będą grać inaczej i innym składem z Barcą niż ostatnio że Stuttgartem. Barcelona zapewne też wyjdzie mocniejsza niż na mecz z Cadizem.

arti91

Jeszcze Nowego Roku nie ma, a już strzelają... tyle że nazwiskami na kandydatów do objęcia reprezentacji Polski. Media wymieniają najróżniejszych szkoleniowców, którzy większych sukcesów nie odnieśli nawet w słabej polskiej lidze, ale na horyzoncie trudno chyba o ciekawszy wybór. Niby można znów zaryzykować z obcokrajowca, tylko kto nim mógłby być? Zanim poznamy nowego selekcjonera, postaram się wypowiedzieć w nieco dłuższym tekście na temat nadchodzących zmian. Cdn...

arti91
Jaką Polskę chcemy zobaczyć?

Odliczanie się rozpoczęło. Mistrzostwa Europy choć spóźnione w końcu się odbędą. Będą jednak inne niż poprzednie. Nie dość, że zostały przełożone o rok, to i na dodatek mecze będą odbywać się po całym starym kontynencie. To jest po nieco powód braku tej atmosfery wielkiego turnieju, tak przynajmniej ja to odbieram. Niemniej na całe szczęście zobaczymy na mistrzostwach Polskę pod batutą portugalskiego selekcjonera, dla którego będzie nie dość że pierwszy turniej na tym stanowisku, to również wciąż mimo wszystko początku pracy w roli selekcjonera.

Paulo Sousa od początku swojej przygody z biało- czerwonymi nie rozpieszcza kibiców. Słaba forma z eliminacji oraz remis w przedostatnim meczu przed mistrzostwami to tylko jeden z powodów o tym, by wątpić w sukces na Euro. Trzeba pamiętać, że dla wielu zawodników reprezentacji tak wielki turniej jest ich pierwszą tak wielką imprezą i różnie będą sobie radzić z tą presją. Ważną komplikacją jest brak dwóch zmienników Roberta Lewandowskiego: Arkadiusza Milika czy Krzysztofa Piątka, których na Euro zabraknie. O ile ten pierwszy może się jeszcze przydać, to bardzo optymistyczna wersja, o tyle rezerwowego Herthy BSC Berlin nie ujrzymy. Jak więc widać, selekcjoner nie ma łatwego zadania, a i tak utrudnia sam sobie zadanie.

Portugalczyk wciąż rotuje, nie zwracając uwagi na czas. Ten może nie mieć litości, a słabo zgrana drużyna to raczej żaden problem dla rywali. Mało tego, Sousa prócz rotowania nazwiskami na dzień dobry wymyślił sobie zmiany w taktyce. Być może to dobry ruch, być może nie, jednakże wciąż jest to duże ryzyko. Wiadomym było, że jakieś zmiany nastąpią po przyjściu nowego selekcjonera, pytanie jednak czy na kilkanaście tygodni przed turniejem sprawdzanie innego ustawienia i to w eliminacjach było dobrym pomysłem. Węgry świetnie zresztą pokazały jakie dziury stały się w polskiej defensywie po przejściu na trzech obrońców. Anglia również pokazała co się dzieje z nie zgraną defensywę, na całe szczęście z kilku powodów udało uniknąć się miażdżącej klęski.

Selekcjoner wykazuje się niemałą odwagą. Ma pomysł na grę i konsekwentnie wciela w życie swoje idee. Szuka jednocześnie odpowiedniego zestawienia. jednakże czy to nie aby za dużo? Na boczny tor schodzi powoli Kamil Glik, a Kamil Grosicki w ogóle poszedł w odstawkę. Nie jestem też przekonany czy to aby dobre decyzje Portugalczyka. Pierwszy z wymienionych to wciąż lider, człowiek może grający mniej, wciąż jednak mimo wszystko zawodnik o większych umiejętnościach od niejednego zawodnika z tej pozycji. Grosik jakby nie patrzeć to nie tylko lider na boisku nie bojący się wziąć gry na siebie, ale również człowiek robiący atmosferę. Nie oszukujmy się, trudno znaleźć w tej kadrze kogoś kto przejąłby rolę TurboGrosika. Oby mecz z Islandią zmienił wszystko. Na Euro chciałbym zobaczyć Polskę chcącą się pokazać, grającą ofensywnie, z luzem w głowie.

Wydaje mi się, że gdyby udało się zwyciężyć Słowację sytuacja Polski bardzo by się poprawiła i niespodzianka z Hiszpanią nie musiałaby być jedynie mrzonką największych optymistów. Każdego można pokonać, oby cuda się zdarzały.

arti91
Selekcjoner na dziś

Kompletny chaos w polskim futbolu w ostatnich dniach spowodował, że przez pewien czas miałem głęboko gdzieś świat piłki nożnej w polskim wydaniu. Zbigniew Boniek swoją decyzją o zwolnieniu selekcjonera Jerzego Brzęczka stracił dużo w moich oczach i jego decyzji pochwalać nie będę. Szczerze mówiąc, to kogo zatrudni na to stanowisko bardziej mnie ciekawi aniżeli mi na tym zależy. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby po zmianie prezesa nowy decydent PZPN wymyśli sobie inne nazwisko na selekcjonera. Można też zresztą założyć, że Polska nie rozpocznie dobrze eliminacji, a na dodatek szybko odpadnie z Euro i jeszcze latem poznamy kolejnego fachowca, który będzie budował swoich Orłów po swojemu.

Zapewne w czwartek 21 stycznia poznamy nazwisko następcy Brzęczka i w mediach krąży mnóstwo ciekawych nazwisk. Ja przeglądając sobie kilka stron z trenerami bez pracy znalazłem swojego kandydata, a jest nim Christian Panucci. Dlaczego? Po pierwsze to facet, który świetnie orientuje się w tym jak powinna wyglądać reprezentacja, ponieważ sam bronił niegdyś barw Italii. Po drugie pracował jako asystent w Rosji, oraz samodzielnie prowadził reprezentację Albanii. Po trzecie jako Włoch zapewne zna wielu polskich piłkarzy grających w Serie A no i zna się z samym Bońkiem, tak przynajmniej mi się wydaje, a to sprawia że jego szanse rosną. Z mojej jednak strony punktem trzecim, który byłby argumentem za tym by go zatrudnić jest fakt, że powinien jako słynny piłkarz poradzić sobie w naszej kadrze, gdyż wciąż w oczach wielu zawodników cieszył by się szacunkiem z powodu sukcesów jakie osiągał nie tylko jako trener. Po czwarte Panucci jest wolnym trenerem, co powoduje iż nie trzeba byłoby płacić żadnych pieniędzy klubowi czy innej reprezentacji w związku z jego zatrudnieniem.

arti91
Włosi zrobili kleksa na reprezentacji Polski

Maszyna ruszyła. Jerzy Brzęczek na około pół roku przed Euro 2021 stał się głównym winnym słabej postawy reprezentacji Polski z ostatniego meczu z Włochami. Chociaż biało- czerwoni w grupie, w której na starcie nie mieli na papierze żadnych szans z Holandią i Włochami, wciąż liczą się w walce o awans do najlepszej czwórki i to na kolejkę przed końcem wytykani są palcami i obrażani. Szczególnie dostaje się selekcjonerowi, któremu powoli będzie przypisywać się przydomek "wuefista". Jednym słowem panuje jeden wielki chaos. Nie dziwię się z jednej strony, ponieważ styl kadry jest daleki od oczekiwanego, z drugiej natomiast wyniki są całkiem przyzwoite.

Choć wśród kibiców trwa ogólnokrajowy pesymizm i zniechęcenie, u mnie jest wręcz odwrotnie. Wszystko dlatego, że szukam pozytywów. Jednym z nich jest stawianie na młodzież. Być może doczekaliśmy się najmłodszej reprezentacji Polski w całej historii! Ta zbiera frycowe, kto wie jednak co będzie za pół roku. Domyślam się, że wielu selekcjonerów wciąż trzymałoby się starych nazwisk typu: Mączyński, Cionek, Błaszczykowski i może jeszcze kilku innych. U tego niby "wuefisty" nie ma miejsca dla żołnierzy Adama Nawałki. Brzęczek taśmowo wystawia całe grono najbardziej utalentowanych piłkarzy. Może potencjał nie jest wykorzystywany, ważne jednak że stara się wprowadzać coraz odważniej na nowych zawodników i już kibice zdążyli np. wyrzucić z kadry Zielińskiego kosztem Modera.

Na pół roku przed inauguracją mistrzostw może i nie jest kolorowo, jest dużo do poprawy, ale nie wydaje mi się, by Polska była tak słaba jak w ostatnim meczu z Włochami. Mam wrażenie, że południowcy zrobili takiego kleksa na kartce z polskim zespołem, w którym mimo wszystko można znaleźć więcej pozytywów. Jerzy Brzęczek wynalazł mimo wszystko spore grono ciekawych zawodników, których mógłby powołać na Euro. Poniżej przedstawiam swoją kadrę, jaką powołałbym gdybym musiał podjąć decyzję już teraz:

Bramkarze
Wojciech Szczęsny, Łukasz Fabiański, Łukasz Skorupski
Obrońcy
Bartosz Bereszyński, Kamil Glik, Jakub Bednarek, Arkadiusz Reca, Sebastian Walukiewicz, Tomasz Kędziora, Maciej Rybus.
Pomocnicy
Grzegorz Krychowiak, Kamil Grosicki, Karol Linetty, Kamil Jóźwiak, Przemysław Płacheta, Sebastian Szymański, Mateusz Klich, Jacek Góralski, Damian Kądzior, Jakub Moder.
Napastnicy
Robert Lewandowski, Krzysztof Piątek, Jarosław Niezgoda.

jeśli zaś chodzi o wyjściową jedenastkę z myślą o pierwszym meczu ze Słowacją widziałbym to następująco:
Fabiański- Bereszyński, Glik, Walukiewicz, Rybus- Płacheta, Klich, Linetty, Grosicki- Piątek, Lewandowski.

arti91
Wakacyjne przemyślenia- Europejskie puchary

Powoli kończy się sezon w Polsce, a część innych lig już swoje rozgrywki zakończyła. Można zatem już nieco więcej powiedzieć o tym, kto będzie Polskę reprezentował na arenie międzynarodowej. Jednocześnie zbliżające się kwalifikacje do europejskich pucharów niebawem się zmieniają i trzeba wziąć pod uwagę, że te będą ostatnią szansą dla polskich klubów, by dostać się do Ligi Europy, a to z tego względu że w kolejnych ruszają trzecie rozgrywki i to w nich zamiast w LE przyjdzie rywalizować polskim tuzom. Szansę na Ligę Europy oczywiście mieć będzie tylko i wyłącznie Mistrz Polski.

Wszystko spowodowane jest słabym miejscem w rankingu UEFA. Co gorsza, nic nie wskazuje na to, że sytuacja się poprawi. W porównaniu do poprzednich kwalifikacji, tym razem wszystkie kluby zaczynają od I rundy i aby się dostać do fazy grupowej muszą pokonać po czterech rywali. Mało tego na rozstawienie może liczyć właściwe Legia, która na słabszych rywali na papierze będzie wpadać przez pierwsze trzy rundy. Lech z kolei przez dwie. Reszta na dzień dobry ma pod górkę. Ja zgodnie z tradycją pobawię się w losowanie drogi dla polskich ekip. Tym razem jednak odpuszczę sobie kolejne rundy, a napiszę co nieco o pierwszej. A i ważna sprawa, tym razem w kwalifikacjach nie będzie rewanżów.

Legia jako mistrz na początku nie powinna mieć większych problemów. Patrząc na poprzednie sezony los wiąże ich z ekipami z wysp. Możliwe, że będzie to takie Q'onnahs Quay Nommads czy KR Reykjavik. To z pewnością nie są rywale, których należy się bać, ale swoje trzeba zrobić i to najlepiej od razu. Tu nie ma rewanży. Lepiej zatem nie męczyć się do karnych, bo wówczas może być różnie. Obecna kadra nie powinna mieć większych problemów, ale biorąc pod uwagę, że odejdzie m.in. Karbownik i Majecki, mimo wszystko zespół powinien dokonać wzmocnień w tyłach.

Poznański Lech wraca po dłuższej przerwie na salony i jeśli chce coś zdziałać musi dokonać kilku wzmocnień. Mogą trafić przykładowo na Lokomotiw Tbilisi czy równie dobrze trafić na bardziej ograny Zelejznjcar Sarajewo. Wiele również wskazuje na to, że i w przypadku Kolejorza będą potrzebne szybkie łaty, bo odejściach takiego Jóźwiaka czy jeszcze kogoś innego, ponieważ się na to zanosi.

Schody zaczną się w I rundzie dla Piasta oraz zapewne Śląska. Oba te kluby nie będą rozstawione i jeśli chcą o czymś marzyć muszą być przygotowane na rywalizację z kimś z typu: Apoel Nikozja, Rosenborg, Hammarby czy Beitar Jerozolima. Biorąc pod uwagę, że i w tych klubach dojdzie do kilku zmian, kolejka ustawia się już po Płachetę, to dobrze byłoby rozejrzeć się za zawodnikami, którzy mogą dać jakość obu drużynom. W jednym meczu można zaskoczyć. Dobrze byłoby się pokazać z jak najlepszej strony i walczyć o jak najlepsze miejsce w rankingu.

arti91
Piast przed BATE, a raczej przed batami

Na pierwszy plan tuż po młodzieżówce Polaków powinni wyjść mistrzowie Polski. Piast Gliwice jako zdobywca najważniejszego trofeum w Polsce ma prawo bić się o Ligę Mistrzów, ta jednak jest bardzo odległa. Podobnie zresztą jest w przypadku Ligi Europy. Co zrozumiałe, w klubie nie ma wielkich pieniędzy na transfery choćby tak jak ma czy miało do niedawna miejsce w Legii czy Lechu. Jednak na dobrą sprawę, budowanie kadry mogłoby się odbywać moim zdaniem nieco lepiej.

Wydaje mi się, że w ekipie która niedawno zdobyła mistrza powinny znaleźć się pieniądze na zatrzymanie najważniejszych piłkarzy, którzy do tego sukcesu się sportowo dołożyli. Takimi osobami byli raczej Michal Papadopulos czy Mateusz Mak, a mimo to obu panów jest w stanie bezproblemowo sprowadzić mająca problemy finansowe Wisła Kraków oraz również nie najbogatsza w lidze Korona Kielce. To nie za dobrze świadczy o polityce transferowej gliwiczan. Obaj zawodnicy mogliby się przydać w walce o puchary, a właściwie w godnym występie Piasta na arenie międzynarodowej, bo nie oszukujmy się, cała przygoda trwać będzie maksymalnie do początku sierpnia. Rozumiem pożegnanie się z Aleksandrem Sedlarem, wybrał inną ligę, ostatni dzwonek na jakąś karierę i lepsze pieniądze, dwóch jednak wcześniej wymienionych ruchów nie potrafię pojąć.

Co z transferami przychodzącymi? Tych za wiele nie ma. Klub ściągnął wielką niewiadomą Jakuba Holubk, który zapewne nie był najdroższy, ma pewne doświadczenie, bo grał w MSK Żilina, jednym z czołowych drużyn w swojej lidze, pytanie tylko czy będzie to postać, która jakoś wzmocni drugą linię? Kilka postaci również zostało sprowadzonych z niższych lig i szczerze zastanawiam się o co w tym sezonie Piast chce walczyć. Potrafię zrozumieć to, że nie mają większych pieniędzy, więc ambicje pucharowe muszą zejść na bok, ale po dobrym sezonie, dobrze by było utrzymać kadrę i nieco ją wzmocnić, tak by można było myśleć o pucharach w następnym sezonie. Sprowadzając przykładowo Sebastiana Milewskiego z Zagłębia Sosnowiec śmiem wątpić w to, że Piast ma jakiekolwiek ambicje. Na to wygląda, że drużyna budowana nie jest nie tylko budowana na puchary, ale nawet na zajęcie miejsca w górnej połówce tabeli.

Zamiast sprowadzić sobie wyróżniające się postaci z polskiej ligi, nie mówię o największych talentach, bo te są poza możliwościami finansowymi, to żegna się ważne ogniwa na rzecz średniaków. Dlaczego Papadopulos idzie do nie mającej większych ambicji Korony, a nie powiedzmy przykładowo Marcin Cebula czy Ivan Jukić? Po mistrzostwie w przypadku Piasta najważniejszą sprawą w oknie transferowym powinno być utrzymanie składu, który to mistrzostwo wygrał, ewentualnie mógłby przystać na oferty zagranicznych klubów, powiedzmy w kwestii Patryka Dziczka, bo jego wartość i zainteresowanie po mistrzostwach powinno wzrosnąć i trudno byłoby go utrzymać. Zatem Piaście, dokąd idziesz?

arti91
Po trudnym losowaniu

Nareszcie europejskie puchary czas zacząć. Czekałem na ten moment od dłuższego czasu, ponieważ interesuje mnie to, jak polskie kluby wypadną na arenie międzynarodowej i co sezon łudzę się, że będzie dobrze choć rozum podpowiada, że tak nie będzie. W ostatnim czasie zdążyliśmy poznać rywali polskich zespołów i choć losowanie nie należało do najłatwiejszych, to mimo wszystko nie ma chyba większego powodu do paniki. Do tego, że będzie trudno pisałem jakiś czas temu zatem psychicznie można było się nastawić na to lub wciąż można nad tym popracować, że polskie kluby czekają niezwykle trudne batalie.

Zacznijmy od Piasta Gliwice, który jako Mistrz Polski już od I rundy był skazywany na porażkę. Oczywiście los mógłby być trochę łagodniejszy, lecz mimo wszystko nie ma powodów do smutku. Rywalem BATE Borysów, który stał się stałym bywalcem w fazach grupowych europejskich pucharów. Tu szanse Piasta są niewielkie i w dodatku patrząc na ruchy transferowe trzeba się chyba nastawić na Ligę Europy. Białorusini to wyższa półka, co nie znaczy że trzeba od razu klękać przed nimi składając pokłony. W razie odpadnięcia, które jest bardzo prawdopodobne Piast będzie mieć okazje zagrać z Dundalk bądź ekipą ze stolicy Łotwy. Pierwszy zespół już kiedyś pokazał, że nie wolno ich lekceważyć i wydaje się, że i w tym starciu gliwiczanie faworytem by nie byli. Zespół z Rygi powinien być w zasięgu, choć na dobrą sprawę o piłce łotewskiej niewiele wiadomo.

Na miłe losowanie czekać mogli zawodnicy Legii Warszawa, dla których z pozoru słaby przeciwnik będzie w sam raz na start, gdy trzeba będzie się zgrywać przed sezonem. Zmian w najbogatszym polskim klubie jest tego lata dużo, ale mimo to pokonanie klubu z Andory bądź Gibraltaru powinno być obowiązkiem. Rywalami do ruszenia w dalszej fazie powinni być Witebsk z Białorusi bądź KuPS z Finlandii. Celem więc powinien być awans do III rundy.

Ciekawie powinno być w starciu Cracovii z Dunajską Stredą. Słowacki futbol poszedł do przodu, a Pasy mają niewielkie albo i żadne nawet doświadczenie pucharowe. Nawet jeżeli udałoby się uzyskać awans, to przejście greckiego Atromitosu będzie z pewnością nie lada wyczynem.

Najpóźniej zaczyna klub z Gdańska. Lechia ma zatem więcej czasu na przygotowania, ale z drugiej strony nie będą sprawdzeni w boju o punkty od razu z przeciwnikiem z wyższej klasy. Los przydzielił im kogoś z pary Inter Turku bądź Brodendby Kopenhaga. O ile pierwszy z wymienionych nie wydaje się na pierwszy rzut oka być kimś nie do pokonania, o tyle ekipa z Danii może być zbyt wymagającym rywalem.

Dodatkowo trudno wierzyć w sukces polskich zespołów patrząc na ruchy transferowe. Piast co było oczywiste nie ma wielkiego budżetu na zakup lepszych piłkarzy, ale zatrzymanie ważnych ogniw wydawało się być obowiązkiem. Skoro jednak Korona Kielce czy mająca problemy Wisła Kraków są w stanie sprowadzić w swoje szeregi piłkarzy z mistrza Polski, którzy mieli mniejszy bądź większy wpływ na końcowy i jednocześnie pierwszy w historii sukces, to chyba jest nie tak jak powinno być. To martwi. Wydaje mi się, że Piast powinien zatrzymać najważniejszych piłkarzy, podnosząc im pensje oraz zachęcając grą w pucharach i dobrać kilku wyróżniających się młodzieżowców z akademii, tak by ci łapali doświadczenia, które mogłoby procentować zastrzykiem finansowym dla klubu.

Legia co zrozumiałe musiała kilku piłkarzy pożegnać, by zarobić nieco grosza, ale w zamian brak postaci, które mogłyby wzmocnić zespół. Pytanie też czy nie trzeba poszerzyć kadry o kilku wychowanków, bo jak widać na przykładzie Sebastiana Szymańskiego, można zarobić ładne pieniądze. Brakuje też ruchów ze strony Cracovii. Podobnie jak w przypadku Piasta, i z Krakowa udało się wyciągnąć ważną postać jaką niewątpliwie dla Pasów był Airam Cabrera. Ten wybrał grę dla Jagiellonii, której w pucharach nie ma. To powinno niepokoić. Trudno być usatysfakcjonowanym w przypadku Lechii. Choć akurat w Gdańsku coś się dzieje. Odeszli ważni piłkarze, natomiast przyszli również zawodnicy będący w pewien sposób ciekawymi zawodnikami na tle ekstraklasy. Pytanie tylko czy Piotr Stokowiec zdąży poukładać wszystkie klocki na czas.

Na koniec wspomnę, że wreszcie polskie zespoły mogą choć na chwilę odetchnąć od dalekich wojaży. Tym razem w Nyonie nikt nie wylosował im zespołów z Gruzji, Azerbejdżanu czy Kazachstanu. Wszyscy mają blisko, prócz Legii która musi lecieć aż na Gibraltar lub do Andory. Przyjemniej jednak chyba lecieć tym razem na zachód aniżeli po raz kolejny na wschód.

arti91
Polskie kluby, zaryzykujcie i postawcie na swoich!

Sezon ekstraklasy się skończył i już teraz można go określić mianem wielkiego zaskoczenia. Mistrzem Polski okazał się klub, który przez nikogo nie był stawiany do kolejki po końcowe trofeum. Jeszcze z ponad 20 lat temu Piast był jednym z wielu śląskich klubów, który błąkał się w B klasie! Dziś jest Mistrzem Polski.

A za nim niespodziewanie Legia, ta która miała uciec reszcie ligi, ta którą nazywano polskim Bayernem Monachium, została ukarana za dramatyczny antyrozwój klubu. Dalej Lechia Gdańsk oraz Cracovia. Również i te zespoły będą szykować się niebawem do europejskich pucharów, a w nich albo będzie lanie albo pozytywne zaskoczenie.

Piast Gliwice

Na miejscu władz Piasta robiłbym wszystko by zatrzymać najważniejsze postaci z trenerem na czele. Powinny być to właściwie jedyne wydatki w okresie letnim mistrza Polski. Dlaczego? Nie ukrywajmy, Piast nie ma funduszy by wzmocnić się na tyle, by móc rywalizować jak równy z równym z ekipami na jakie zapewne wpadnie w kwalifikacjach.

Dobrze byłoby sprowadzić jakiegoś zawodnika, ale w formie wypożyczenia, za którego nie trzeba byłoby płacić, a jeszcze lepiej gdyby udało się dogadać z jego pracodawcą, by podzielić się kosztami na pensje danego grajka.

Priorytetem jeżeli mówimy o wzmocnieniach prócz zatrzymania zwycięzców z tego sezonu powinno być koniecznie sprowadzenie z akademii czy rezerw młodych piłkarzy. Kadra na puchary musi być szersza i lepiej byłoby zaryzykować z młodymi piłkarzami, bo na nich da się zarobić..

Nie oszukujmy się dla Piasta celem minimum na następny sezon powinna być walka o to, by po raz kolejny wywalczyć sobie europejskie puchary. Latem trzeba zrobić wszystko, by ograć młodzież i przy okazji nie skompromitować się.

Legia Warszawa

W Legii powinno raczej dojść do dużych zmian. Według mnie dobrym posunięciem było zostawienie Aleksandara Vukovicia w roli pierwszego szkoleniowca. Facet zna Legię lepiej niż każda osoba zasiadająca w zarządzie tego klubu.

Tam trzeba robić wszystko, by zejść z kominów płacowych, a to się wiąże z pożegnaniem wielu piłkarzy. Na tym Legia może skorzystać podwójnie, bo ma wszelkie środki, by utrzymać podobny poziom. Wszyscy nie odejdą, młodzi aż rwą się do gry i przy okazji można wypożyczyć piłkarzy z zagranicy.

Legia mimo kompromitacji ma największy potencjał, ma jedną z najlepszych akademii piłkarskich w Polsce i część zawodników takich jak Majecki, Szymański, Kucharczyk to piłkarze, którzy za Legię będą walczyć do upadłego o ile dobrze ich nastawi Vuković. A kto może to zrobić lepiej jak nie były kapitan klubu.

Lechia Gdańsk

W przypadku Lechii zrobić wszystko, by nie popsuć tego co się ma. Kilku polskich zawodników jest, nie brakuje młodzieżowców, nie brakuje piłkarzy doświadczonych.

Ustabilizować kadrę, poszukać uzupełnień najlepiej w młodzieży i liczyć na to, ze losowanie będzie dla gdańszczan miłe.

Cracovia

Cracovia zapewne w II rundzie kwalifikacji wpadnie na zespół ze średniej półki. Tu podobna sytuacja do powyższych, postawić na młodzież i nią poszerzyć kadrę.

Jak się młodzi wykażą, to może bogatsze kluby chętnie sięgną do kieszeni i Cracovia znowu zarobi tak jak na Kapustce czy Piątku.

Przykładowe losowanie:

Piast: HJK Helsinki ( I runda LM)
Feronikeli (II runda LE)
Dundalk (III runda LE)
PAOK Saloniki (IV runda LE)
Legia: Cliftonville (I runda LE)
Toboł Konstanaj (II runda LE)
Sturm Graz (III runda LE)
Apollon (IV runda LE)
Cracovia: RFS Ryga (I runda LE)
Atromitos (II runda LE)
Partizan Belgrad (III runda LE)
Lechia: Odense ( II runda LE)
AEK Ateny (III runda LE)
Feyenoord (IV runda LE)

arti91
Oko na ekstraklasę

Koniec cichych dni pomiędzy mną a ekstraklasą. To nie ma sensu. I tak coś ciągnie, by zerknąć na wyniki, zobaczyć kto wygrał, a kto przegrał. Zainteresować się tym kto awansuje do europejskich pucharów, by odpaść jeszcze szybciej niż robiły dotychczas inne polskie drużyny, ale i żyć nadzieją, że uda się przejść normalnie do kolejnych rund, w których polskie zespoły zagrałyby z poważnymi klubami. Z takimi, do których chcieliśmy jeszcze równać kilkanaście lat temu, a dziś wstyd nawet marzyć.

Nie nadszedł jeszcze jednak czas na to, bym oglądał polską kopaną co weekend z wypiekami na twarzy, bym zachwycał się kolejnymi celnymi podaniami do tyłu, dokładnym jednym dośrodkowaniem na dziesięć prób, czy strzałem życia, którego nie sposób powtórzyć. Dziś jednak postanowiłem, że zobaczę jak wygląda rywalizacja na polskich obiektach piłkarskich. Umożliwiła mi to multiliga.

Wrażenia. Kilka ładnych bramek, chęć pokazania się i wywalczenia ważnych punktów, ale i też brak u wielu zawodników umiejętności. A i jeszcze jedna kwestia, ta związana z obcokrajowcami. Kilku z nich wcale nie jest takich słabych chyba jak wielu ocenia. A może zagrali ponad swój poziom tylko dlatego, że to ostatnia kolejka rundy zasadniczej.

arti91
Brzęczek wybrał. Pora na Austrię i Łotwę

Wreszcie. W końcu coraz większymi krokami zbliżają się mecze Orłów Brzęczka, którzy rozpoczynają zmagania o Mistrzostwa Europy w ...Europie. Na początek Austria we Wiedniu, a następnie na własnym terenie trzeba podjąć Łotwę. Ważne by te eliminacje zacząć udanie i najlepiej od zwycięstwa, lecz wiem że o taki wynik łatwo nie będzie.

Selekcjoner reprezentacji Polski powołał swoich wybrańców i chyba nie ma co się doszukiwać zaskoczeń. W większości są to zawodnicy znani, którym idzie całkiem nieźle. Niestety miejsce znalazło się również dla piłkarzy, którzy przyjeżdżają na kadrę chyba dlatego, bo trener kiedyś ich tam prowadził i tu mam na myśli Arkadiusza Recę. Cóż, ja nie mogę się przekonać do tego zawodnika.

Innych powołań chyba nie ma sensu komentować. Natomiast mogę co nieco wypowiedzieć się na temat zbliżających się spotkań. Jeśli ktoś myśli, że z Austrią będzie łatwo, bo ta nie ma gwiazd, to się grubo myli. Musimy mieć się na baczności szczególnie w walce o panowanie w drugiej linii. Śmiem twierdzić, że ta formacja jest najsilniejsza. Sabitzer, Ilsankier, Alaba, Schőpf, Lazaro- to wszystko piłkarze grający na co dzień w Bundeslidze. Są wybiegani, mają spore umiejętności ofensywne o czym zapewne świetnie wie chociażby Marcin Kamiński mierzący się co tydzień z nimi.

Jeżeli dziś miałbym wystawić skład na Austrię wybierając spośród ludzi jakich powołał Brzęczek, to wyglądałby następująco:

Fabiański- Kędziora, Bednarek, Kamiński, Bereszyński- Zieliński, Krychowiak, Grosicki- Milik, Lewandowski, Piątek.

Uważam, że powinniśmy wykorzystać swoją najsilniejszą broń, czyli atak. Cała trójka wymienionych napastników jest w formie i strzelają gole taśmowo, a obrona Austriaków nie należy do najbardziej stabilnych. Poza tym wybór w innych formacjach nie jest tak duży, a i to jest okazja dla Zielińskiego, by zagrać w końcu świetny mecz. Możliwość zagrania do trzech ofensywnie usposobionych napastników zwiększy tylko kreatywne możliwości piłkarza Napoli. Zaskoczeniem mógłby być brak Kamila Glika czy też Jakuba Błasczykowskiego. Pierwszy z nich nie jest w najlepszej formie, poza tym najlepiej teraz stawiać na młodszych, którzy grają (Bednarek i Kamiński grają i są w formie), by na mistrzostwa mieć gotowych ludzi. Kuba przydałby się wchodząc z ławki. Przy niekorzystnym wyniku jest w stanie rozruszać drużynę, a przy korzystnym może dać wiele w grze obronnej.

O Łotwie na ten moment nie myślę. Najważniejszy pierwszy mecz.

arti91
Brzęczek wybrał. Pora na Austrię i Łotwę

Wreszcie. W końcu coraz większymi krokami zbliżają się mecze Orłów Brzęczka, którzy rozpoczynają zmagania o Mistrzostwa Europy w ...Europie. Na początek Austria we Wiedniu, a następnie na własnym terenie trzeba podjąć Łotwę. Ważne by te eliminacje zacząć udanie i najlepiej od zwycięstwa, lecz wiem że o taki wynik łatwo nie będzie.

Selekcjoner reprezentacji Polski powołał swoich wybrańców i chyba nie ma co się doszukiwać zaskoczeń. W większości są to zawodnicy znani, którym idzie całkiem nieźle. Niestety miejsce znalazło się również dla piłkarzy, którzy przyjeżdżają na kadrę chyba dlatego, bo trener kiedyś ich tam prowadził i tu mam na myśli Arkadiusza Recę. Cóż, ja nie mogę się przekonać do tego zawodnika.

Innych powołań chyba nie ma sensu komentować. Natomiast mogę co nieco wypowiedzieć się na temat zbliżających się spotkań. Jeśli ktoś myśli, że z Austrią będzie łatwo, bo ta nie ma gwiazd, to się grubo myli. Musimy mieć się na baczności szczególnie w walce o panowanie w drugiej linii. Śmiem twierdzić, że ta formacja jest najsilniejsza. Sabitzer, Ilsankier, Alaba, Schőpf, Lazaro- to wszystko piłkarze grający na co dzień w Bundeslidze. Są wybiegani, mają spore umiejętności ofensywne o czym zapewne świetnie wie chociażby Marcin Kamiński mierzący się co tydzień z nimi.

Jeżeli dziś miałbym wystawić skład na Austrię wybierając spośród ludzi jakich powołał Brzęczek, to wyglądałby następująco:

Fabiański- Kędziora, Bednarek, Kamiński, Bereszyński- Zieliński, Krychowiak, Grosicki- Milik, Lewandowski, Piątek.

Uważam, że powinniśmy wykorzystać swoją najsilniejszą broń, czyli atak. Cała trójka wymienionych napastników jest w formie i strzelają gole taśmowo, a obrona Austriaków nie należy do najbardziej stabilnych. Poza tym wybór w innych formacjach nie jest tak duży, a i to jest okazja dla Zielińskiego, by zagrać w końcu świetny mecz. Możliwość zagrania do trzech ofensywnie usposobionych napastników zwiększy tylko kreatywne możliwości piłkarza Napoli. Zaskoczeniem mógłby być brak Kamila Glika czy też Jakuba Błasczykowskiego. Pierwszy z nich nie jest w najlepszej formie, poza tym najlepiej teraz stawiać na młodszych, którzy grają (Bednarek i Kamiński grają i są w formie), by na mistrzostwa mieć gotowych ludzi. Kuba przydałby się wchodząc z ławki. Przy niekorzystnym wyniku jest w stanie rozruszać drużynę, a przy korzystnym może dać wiele w grze obronnej.

O Łotwie na ten moment nie myślę. Najważniejszy pierwszy mecz.

arti91
Kulki z dzbana: Eliminacje Euro 2020

Jedni odetchnęli, drudzy łapią głęboki oddech. Za Nami potyczki w nowych rozgrywkach, czyli Lidze Europy, w której Polska pod dowództwem selekcjonera Jerzego Brzęczka nie wygrała ani jednego meczu. Z góry jednak było przewidziane, że z Portugalią lub Włochami wygrać raczej nie wygramy. Cóż, życie toczy się dalej i niebawem kolejne pojedynki o punkty. Te są ważniejsze, tak przynajmniej twierdzi PZPN, który od samego początku za priorytet uważał właśnie eliminacje do Mistrzostw Europy, które odbędą się za dwa lata.

Mimo słabego drugiego półrocza, w którym Polska wygrała jedynie raz i to z Japonią na pożegnanie się z Mistrzostwami Świata, biało- czerwonym udało się utrzymać wysoko w rankingu, dzięki czemu dziś można cieszyć się z pierwszego koszyka. Ominą Nas zatem spotkania z Francją, Belgią, Hiszpanią czy Anglią, jednakże można trafić na Niemcy oraz na kilka innych nieco słabszych rywali, którzy słabsi niekoniecznie są od Orłów Brzęczka. Nie przedłużając zbytnio postanowiłem zgodnie z tradycją pobawić się w maszynę losującą czy jak kto woli w "łysego z UEFA" i samodzielnie wybrać sobie grupę, w której moglibyśmy się znaleźć.

Koszyk 2

Tu znajdują się naprawdę trudni rywale, uczestnicy Mistrzostw Świata jak choćby wspomniani Niemcy. Również jest w tym gronie Islandia, która zrobiła ogromny postęp w ostatnim czasie, a także i Rosja będąca po swoim mundialu w przebudowie. Jednakże mam takie widzimisię, by Polska wylosowała sobie Szwecję, z którą nie graliśmy od lat, a źle wspominam klęski po 3:0 z tą reprezentacją, dlatego najwyższy czas by się zrewanżować po latach. Zespół trzech koron to wymagający rywal, lecz nie mający w swoim składzie większych nazwisk. Pojedynki ze Skandynawami byłyby zapewne zaciekłe i jestem ciekaw jak w nich wyglądałaby Nasza kadra.

Koszyk 3

Na wylot w ostatnim czasie poznaliśmy grę wyspiarską. Irlandia, Irlandia Północna czy Szkocja to dość części Nasi przeciwnicy. Także na ilość spotkań ze Słowacją nie możemy narzekać. Tak dla odmiany los mógłby Nam przydzielić Izrael, z którym nie graliśmy od lat. Nic o nim nie wiemy, a dobrze jest uczyć się czegoś nowego.

Koszyk 4

Znamy Rumunię, Czarnogórę czy Litwę. Polskie kluby często trafiają też na zespoły z Gruzji. Chętnie bym widział Polaków walczących z np. Albanią, która to na ostatnim Euro się przecież pojawiła. To również w tym gronie przeciwnik podobny do reszty, z którym rzadko Polska toczyła boje.

Koszyk 5

W tym koszyku nie ujrzymy potęg. Są tu natomiast reprezentacje, które stale robią postępy. Przykładem niech będzie chociażby Luksemburg. Jest tu także Białoruś czy Nasi dobrzy znajomi: Kazachstan, Azerbejdżan, Armenia czy Gibraltar. By jednak urozmaicić trochę rywalizację, wolałbym aby i w tej sytuacji rywal był nowy. Jako, że wielu tu takich nie ma, to los wskazuje na Wyspy Owcze. Chyba nie przez przypadek się pojawili w tym koszyku, zatem trzeba wierzyć w to, że trochę nauczyli się grać w piłkę.

Koszyk 6

Ostatni los będzie niby najsłabszym. Jest tu niewielka ilość drużyn, a wśród nich boiskowi kelnerzy. O dziwo znalazło się tu miejsce np. dla Łotwy, którą chyba stać na nieco więcej. Może by tak spotkać się z Andorą? Jechać przez Francję, poczuć trochę zapach Hiszpanii i najlepiej strzelać dużo goli. Kilkanaście lat wstecz i człowiek by mógł takimi kategoriami myśleć. Obecnie, lepiej chyba nie lekceważyć nawet takiego przeciwnika.
...
Polska, Szwecja, Izrael, Albania, Wyspy Owcze, Andora.

arti91
Młodzież kontra młodzież

Jako czwarty z zespołów, który reprezentuje Polskę w Europie w obecnym sezonie jest Górnik Zabrze. Dla Angulo i spółki kolejna runda zapowiada się nie lada wyzwanie. Po pokonaniu Zarii czas na Trenczyn ze Słowacji, który na pierwszy rzut oka wydaje się rywalem zdecydowanie bardziej wymagającym i zdecydowanie bardziej poukładanym.

Trenczyn podobnie jak Górnik stawia mocno na młodzież, różnica jest jednak taka, że zawodnicy tam grający są ze sobą zgrani i raczej niewielkim problemem jest to, że zespół tworzą piłkarze z różnych zakątków świata. Od Trynidadu i Tobago przez Holandię aż po Nigerię. Trenerem jest człowiek, który zdążył poznać polską rzeczywistość, to niejaki Ricardo Moniz, który swego czasu prowadził gdańską Lechię. Co warte uwagi, Trenczyn na papierze wydaje się być zespołem nastawionym na ofensywę. Warto zauważyć, że część zawodników zbierała swe doświadczenie w Holandii. Jest tam dwóch wychowanków z najsilniejszych klubów Eredivisie. Jeden pochodzi z Ajaksu, drugi z Feyenoordu. Nie zapowiada się to dobrze dla zespołu trenera Marcina Brosza i jeżeli Górnik chce awansować, musi natychmiast się poprawić. Więcej o Trenczynie można przeczytać pod tym linkiem: futbolgollo.blogspot.com

arti91
Białoruski koszmar Lecha?

Po ostatnich wyczynach poznańskiego Lecha trudno być optymistycznie nastawionym do kolejnego dwumeczu, tym razem z Szachtiorem Soligorsk. Ten wygląda na bardziej wymagającego rywala od Gandzasaru Kapan, z którym poznaniacy tak się męczyli. Co innego zespół, który w poprzednim sezonie ligi białoruskiej zajął trzecią lokatę. Piłkarze z Soligorska bez większych problemów pokonali swojego rywala w I rundzie kwalifikacji, a w dodatku są w formie patrząc na pozycję w tabeli jaką zajmują w swojej lidze.

Mimo mniejszej wartości od składu Lecha Szachtior nie jest na straconej pozycji. Ich przewagi można szukać nie tylko w fakcie, że są w połowie sezonu, więc są bardziej zgrani, ale w dodatku jest to drużyna niezwykle doświadczona, złożona w dużej mierze z piłkarzy po 30-stce. Wielu z nich zdążyło rozegrać kilkadziesiąt spotkań w reprezentacji Białorusi. Jest to z pewnością ciekawy team. Trenerem jest człowiek, który doświadczenie zbierał w takich klubach jak Anży Machaczkała czy Kubań Krasnodar. Mało tego, drużyna została wzmocniona pomocnikiem ściągniętym prosto z Amkar Perm.

Dla Lecha nie będzie to na pewno żaden łatwy przeciwnik i oby Kolejorz zdążył się obudzić na mecze pucharowe, bo po ostatnim występie wyglądał na drużynę, która zgubiła się na wakacjach i wyszła pokopać sobie piłkę na pobliskim boisku. Więcej o Szachtiorze można przeczytać tutaj futbolgollo.blogspot.com

arti91
Spartak rywalem Legii

Warszawski klub poznał rywala w II rundzie kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów. Jest nim mistrz Słowacji- Spartak Trnawa, który pokonał po wyrównanym dwumeczu Zrinjski Mostar. Na dzień dobry można powiedzieć, że w Spartaku nie brakuje piłkarzy mające co nie pojęcia o polskiej ekstraklasie. Jest tam kilku takich zawodników, którzy mieli okazję mierzyć się z Legią. Z tą także mierzył się także trener Spartaka- Radoslav Latal obecny szkoleniowiec klubu.

Analizując zespół trzeba powiedzieć, że może to być bardziej wymagający rywal od Cork City, ale trudno też napisać, by był to taki przeciwnik, którego trzeba się bać. Legia z pewnością jest faworytem w tym spotkaniu, ale wyniku może zadecydować forma dnia. Jeżeli chodzi o budżet, wygląda na to, że warszawiacy są o wiele droższym klubem. Skład mistrza Polski jest zdecydowanie cenniejszy, ale to nie pieniądze będą strzelać gole. Trudno wyróżnić jednak jednego czy dwóch zawodników, którzy przerastają poziomem resztę składu. Legia musi się raczej nastawić na ciężkie zmagania ze skutecznie grającą drużyną, która ma wielu doświadczonych zawodników w środku boiska. Młodzież jednak też istnieje, szczególnie po prawej stronie, tam można się spodziewać trochę więcej fantazji. Duży wybór trener Spartaka ma w ataku, jednak stawia głównie na jednego napastnika. Zresztą zapraszam do czytania więcej tutaj :futbolgollo.blogspot.com

arti91
Jagiellonia nie stoi na straconej pozycji

Dopóki nie przyjrzałem się rywalowi Jagielloni, to nie dawałem większych szans polskiemu zespołowi, aż do dzisiaj. Usiadłem i przyjrzałem się Rio Ave i nie mogę za wiele dobrego powiedzieć o tej drużynie. Klub spokojnie odnalazłby się w polskiej ekstraklasie, gdyż patrząc na ostatnie ruchy pasuje do polskiej ligi jak ziemniaki do mielonych. Nowy trener i pół składu wymieniona. W dodatku żaden z transferów nie może powalać. O sile Portugalczyków trudno się wypowiedzieć. Liga portugalska stoi podobnie jak polska, więc cóż można powiedzieć więcej.

Uważam, że Jagiellonia mimo wszystko nie jest bez szans, a pokonanie takiego rywala może podnieść morale polskich kibiców. Szanse Jagi są na prawdę duże. Po pierwsze w Białymstoku jest zdecydowanie większy spokój i nawet jeżeli nie doszło do wielkich zmian, to klub się nie osłabił w porównaniu do rywala z zachodu. Można mimo wszystko podejść optymistycznie do tego dwumeczu. Najwyższy czas pokazać, że można wygrać i z takimi rywalami. Więcej o nich tutaj: futbolgollo.blogspot.com